Zacznijmy od silnika. Jednostka o pojemności 1.5 l litra z bezpośrednim wtryskiem common rail i turbodoładowaniem stosowana jest w kilku innych modelach z gamy Renault różniąc się osiągami. W clio jest też wersja o mocy 68 KM, a testowane auto wyposażone było w silnik z turbiną o zmiennej geometrii łopatek turbiny, która dawała wzrost mocy do 86 KM.
Co najważniejsze, maksimum mocy osiągane było przy zaledwie 3750 obrotach wału korbowego na minutę, a 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego przy 1900 obrotach. Jednym słowem clio rozpędzało się bardzo dobrze od „dołu” i praktycznie nie było czuć tzw. turbodziury, czyli zwłoki przy sprężaniu powietrza zasilającego silnik. Osiągi silnika pozwalały w trasie na bardzo oszczędną jazdę. Na piątym biegu obroty silnika ustalały się na poziomie maksymalnego momentu obrotowego. To zaś zapewniało odpowiednie przyspieszenie przy ewentualnym wyprzedzaniu. Wystarczyło po prostu wcisnąć pedał gazu i auto korzystając z dużego momentu obrotowego przyspieszało.
Z drugiej strony, jeśli oczekujemy od małego diesla sprinterskich osiągów, to poczujemy się trochę zawiedzeni. Setkę osiągnie po 12,7 sekundy, a maksymalnie rozpędzi się do 174 km/h. Clio z tym silnikiem nie ma zamiaru być namiastką sportowego samochodu. To jest po prostu całkiem obszerne małe auto, które znakomicie sprawdzi się w codziennym ruchu miejskim, a przy dalszych wyjazdach zapewni bardzo rozsądne osiągi i dobry komfort jazdy.
I w tym tkwi sedno sprawy. Obecne auta segmentu B nie mają już nic wspólnego ze swoimi poprzednikami. Dotychczasowy model clio znakomicie sprawdzał się w roli auta dla dwojga dorosłych i dziecka, które w miarę wygodnie mogło usiąść na tylnej kanapie. Najnowsze wcielenie urosło do prawie czterech metrów długości, a rozstaw osi wynosi ponad dwa i pół metra. W efekcie na tylnej kanapie zrobiło się bardziej przestronnie i teraz swobodnie zmieszczą się tam dwie dorosłe osoby. Nawet jeśli za kierownicą zasiądzie dryblas. I to właśnie sprawia, że takie auta moim zdaniem będą cieszyły się coraz większą popularnością. Szczególnie w wersji pięciodrzwiowej zapewniającej łatwiejsze zajmowanie miejsca. W trzydrzwiówce trzeba się trochę pogimnastykować by usiąść z tyłu.
Kwestią gustu jak zwykle pozostaje ocena stylistyki nadwozia. W mojej opinii clio prezentuje się bardzo poprawnie, nie jest zbyt udziwnione jak inne modele renault, a jednocześnie elementy stylistyczne wyraźnie wskazują na rodzinne koligacje. Jedynym minusem jest zbyt „plastikowa” i szara deska rozdzielcza. Bardzo oszczędnej formy nie są w stanie rozweselić srebrne wstawki w postaci obwódek wylotów powietrza czy też listwy po stronie pasażera. Jak na swe rozmiary, clio zapewnia dobry komfort jazdy. Silnik jest dobrze wyciszony i jedynie na zimnie daje znać o sobie charakterystycznym klekotem. Auto prowadzi się pewnie i przewidywalnie, a dłuższe podróże nie męczą. Pomimo większych rozmiarów daje się też łatwo zaparkować.
Pozostaje tylko kwestia ceny. Clio z silnikiem 1.5dCi o mocy 86 KM oferowane jest tylko w wersji wyposażenia extreme, która oprócz czterech poduszek ma kurtyny powietrzne, układ ABS, centralny zamek, manualną klimatyzację, radio z CD, elektrycznie opuszczane szyby i skórzaną kierownicę. Tak wyposażone auto kosztuje 59 tys. zł, co stanowi dość dużą barierę finansową. W tej cenie można przecież kupić auto o rozmiar większe i podobnie wyposażone, ale z mniej oszczędnym silnikiem benzynowym. Konkurencja oferuje też auta podobnej wielkości, z silnikiem diesla kosztujące o kilka tysięcy taniej. Alternatywą może być podstawowa wersja clio z 68-konnym dieslem kosztująca ok. 47 tys. zł.
DANE TECHNICZNE
wymiary dł./szer./wys. 3986/1719/1496 rozstaw osi (mm) 2575 pojemność bagażnika (l) 288/1028 silnik 1.5dCi moc (KM/obr./min) 86/3750 mom. obr. (Nm) 200/1900 osiągi przys. 0 – 100 km/h 12,7 V max km/h 174 spalanie (l/100 km) m./trasa/śr. 5,2/4/4,4 cena 59 000