Kurier z 01.10.2003
RAJD SAN REMO
Sebastien Loeb wygrał w miniony weekend pierwszą z trzech zaplanowanych na ten miesiąc eliminacji mistrzostw świata. Jeśli pojedzie równie znakomicie dwa kolejne rajdy asfaltowe, to będzie miał duże szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego.
Młody francuski kierowca citroena xsara WRC w piątek znokautował rywali. Wygrał cztery z sześciu odcinków specjalnych, wypracowując sobie 32 s przewagi nad tryumfatorem dwóch pozostałych oesów Markko Martinem. Estończyk okazał się zdecydowanie najgroźniejszym rywalem. W sobotę wygrał wszystkie cztery oesy, jednak na koniec drugiego etapu miał 43 s straty do prowadzącego w klasyfikacji Loeba. Wszystko za sprawą problemów z autem, które o trzy minuty przedłużyły wizytę w serwisie. Kierowca forda focusa WRC otrzymał za to 30 s kary.
Przed ostatnim etapem wydawało się, że już wszystko wiadomo. W niedzielę przyszło jednak pogorszenie pogody. Dwa pierwsze odcinki zawodnicy pokonali na suchej nawierzchni, a przed wyjazdem na ostatnią pętlę w górach w okolicy San Remo zaczął padać rzęsisty deszcz. Czołówka rajdu opuściła serwis na oponach bez bieżnika, a jedynie Gilles Panizzi zdecydował się założyć opony deszczowe. Na przedostatnim odcinku rajdu miał 20 s przewagi nad drugim zawodnikiem na mecie, a na ostatnim rozgrywanym w strugach deszczu uzyskał wynik o ponad minutę lepszy. To pozwoliło mu awansować na drugie miejsce. Loeb, pomimo jazdy na slikach, utrzymał prowadzenie, a na trzecie miejsce spadł Martin. Z rajdem pożegnał się Marcus Gronholm, który na jednym z zakrętów uderzył w skałę i urwał przednie lewe koło. Bardzo dobrze jak na człowieka, który w sobotę przed rajdem przeszedł operację usunięcia kamieni w nerce, pojechał Carlos Sainz, meldując się na czwartym miejscu.
Loeb dzięki zwycięstwu ma tylko dwa punkty straty do Richarda Burnsa i duże szanse na tytuł, zwłaszcza że kolejne dwa rajdy, jakie odbędą się w tym miesiącu: Korsyki (16–19) i Katalonii (23-26) mają asfaltową nawierzchnię.
KN
|  fot. autor | | | |  |
|